wtorek, 31 stycznia 2017

Czy 21 Savage wart jest naszej uwagi? Kim jest 22 Savage?

Jeśli choć trochę śledziliście amerykańskie rapsy w ciągu minionych dwóch lat, musieliście w którymś momencie natknąć się na rapera o ksywce 21 Savage - chłopak, choć wydaje zupełnie niezależnie, wyrobił spory hype na swoją osobę i zdobył również umiarkowaną sympatię ze strony krytyki. Kim w ogóle jest ten koleś i czy warto go słuchać? To dobre pytanie. Ale jeszcze lepsze brzmi tak - kim w takim razie jest 22 Savage, który wyskoczył pod koniec 2016 roku, wygląda jak 21 Savage, dissuje go i naśladuje jego styl? Czy to znak całkowitego upadku muzyki rap (taka była moja pierwsza myśl), czy może jest w tym jakaś głębsza wartość i nadzieja na przyszłość?



Od początku zatem. 21 Savage to 24-letni raper z Atlanty, który na scenie działa od niedawna, bo od 2014 roku. Początek sukcesów to jednak 2015, kiedy to ukazały się jego 2 (średnie) mixtape'y - „The Slaughter Tape” i „Slaughter King”, a także (niezła) Epka „Free Guwop” (nie zrażajcie się pierwszym trackiem), z której pochodzi jeden z dwóch największych singli wykonawcy pt. „Red Opps” (ponad 70 milionów wyświetleń na YouTube!).

Brzmi to tak:



Pierwsze wrażenie? Może być. Minimalistyczny podkład, surowy, mroczny flow, prosty ale zachowujący minimum przyzwoitości technicznej tekst, mocno uliczny przekaz – da się tego słuchać. Zachęcony sprawdzałem dalej i – przy pierwszej próbie – poddałem się dość szybko. To, co przy „Red Opps” było atutem, na dłuższą metę okazało się dla mnie niestrawne. Po kilku tygodniach postanowiłem dać facetowi jeszcze jedną szansę.

To zapewne znak naszych czasów. Zmienia się rap, zmieniają się i moje gusta. Pamiętam, że gdy w 2006 roku Yung Joc wydawał album „New Joc City”, nie dałem rady przesłuchać go więcej niż raz, by wiele lat później stwierdzić, że jest to całkiem niezła płytka. Podobnie było z E-40 i jego „My Ghetto Report Card”. W 2006 nie byłem gotowy na brzmienia hyphy w tak skondensowanej ilości, a obecnie to jeden z moich ulubionych albumów. Tak też sytuacja wygląda z nowym pokoleniem raperów. Już dawno nie hejtuję Wiza Khalify (choć też mega dalej się nie jaram), Future dość często gości w audycji Bang Time, a i nawet ostatnio wkręciły mi się ze 3 kawałki Migosa. Wszystko jest zapewne kwestią porównania, a taki 21 Savage, jeśli zestawimy go z osobistościami jak: Lil Yachty, Lil Uzi Vert, czy Rich The Kid, wypada nie najgorzej. Po odpowiednim osłuchaniu można się wkręcić i docenić choćby wydaną już w 2016 Epkę „Savage Mode”, którą wyprodukował Metro Boomin.



No dobra, a kim w takim razie jest 22 Savage? No i tutaj pojawia się problem, bo po internecie krążą na ten temat różne teorie i nie znalazłem jeszcze informacji, którą uznałbym za stuprocentowo wiarygodną. Można jednak odrzucić pomysły absurdalne i zostawić te, które wydają się mieć sens:

1. 21 Savage i 22 Savage to tak naprawdę ziomki/krewni i nawzajem nakręcają na siebie hype.
2. 22 Savage to komik, który zrobił wszystko dla żartu i wykorzystał popularność 21 Savage, żeby się wylansować.
3. 22 Savage ma korzenie uliczno-rapowe, traktuje serio swoją karierę i zatrudnił nawet agencję PR-ową, która będzie mu pomagać w kreowaniu wizerunku.

Czy 22 Savage naśladuje styl 21 Savage? Owszem. Czy wygląda podobnie? Zdecydowanie. Czy jest dobrym raperem? I to jest w tym wszystkim najciekawsze, bo 22 Savage jest lepszym raperem niż jego pierwowzór. Sprawdźcie choćby te dwa numery:





Pierwsze odsłuchanie 22 Savage nie rozwiewa wątpliwości, lecz ja sam któregoś pięknego wieczoru postanowiłem temat przeanalizować i dość dokładnie wsłuchałem się w twórczość tego kolesia. Jest niezłym raperem – to pewne. Ale czy traktuje serio to, co robi? Jestem prawie pewien, że nie, czym zbliżamy się do teorii numer dwa. 22 Savage oczywiście stylizuje się na mocno ulicznego rapera w nowym stylu (co znaczy ów „nowy styl” może będzie jeszcze okazja kiedyś opisać) i na pierwszy rzut oka może się wydawać, że robi to na poważnie. Widzę jednak w teledyskach i słyszę w tekstach sporo mrugnięć okiem do bardziej wymagających/dociekliwych fanów rapu, co wskazuje dla mnie jednoznacznie, że facet po prostu robi sobie jaja. A że przy okazji zarobi trochę kasy i – kto wie – może faktycznie zrobi karierę w rapie? Good for him.

No to zapytajmy jeszcze, kim jest 23 Savage, bo i taki się pojawił. Tu już krótko, bo i nie ma o czym. 23 Savage nie wnosi nic, ani do dyskusji, ani do muzyki. Nie jest to nawet parodia (czego można by oczekiwać), a zwykły, pozbawiony większej wartości hejt. Czy może dałem się zmylić?

Wracając zatem do pytania postawionego na początku - czy rap zawitał właśnie na skraj śmieszności, czy widzę w tym całym zamieszaniu jakąś nadzieję na przyszłość? Wbrew pozorom to drugie. Na naszych oczach tworzy się moda na uliczny, autentycznie wyglądający, surowy, osiedlowy rap. Styl 21 Savage naśladują nie tylko nowi wykonawcy (jak np. NBA YoungBoy), ale też postacie bardziej mainstreamowe – ostatnio usłyszałem to np. u Fetty Wapa. Jeśli zatem mam wybierać między modą na przesadne użycie Auto-Tune'a, skandowanie czy piszczenie, stawiam zdecydowanie na stare dobre gangsterskie opowieści podane w tym nowym, surowym, minimalistycznym stylu.

No i jeszcze inna sprawa – skoro mamy kilkuset „Lilów”, kilkudziesięciu „Youngów” i kilkunastu „A$APów”, to czemu by nie Savage'ów? Z każdym rokiem staję się coraz bardziej konserwatywnym słuchaczem rapu, ale akurat w tym przypadku jestem niezmiernie ciekaw, co przyniesie rok 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz