piątek, 30 września 2011

Lil Wayne o dissie na Jaya-Z


Utwór pt. "It's Good" z nowej płyty Lil Wayne'a zasłynął głównie rzekomym dissem tegoż skierowanym w stronę Jaya-Z. Jeśli o mnie chodzi, to od początku żadnych zaczepek tam nie słyszałem i dalej takie zdanie podtrzymuję. Całą sprawę skomentował sam zainteresowany, choć tak enigmatycznie, że wciąż tak naprawdę nic nie wiadomo.

"Nie ma teraz konkurencji pomiędzy artystami. Muzyka nie polega już na konkurowaniu. Wszyscy gangsta raperzy są szczęśliwi, skateboardowi raperzy są szczęśliwi, biali raperzy też są szczęśliwi. Dzisiaj każdy jest szczęśliwy z faktu, że może robić muzykę. Nie ma żadnych problemów. Dissy umarły dawno temu wraz ze starymi raperami. My tylko robimy muzykę, zarabiamy pieniądze i cieszymy się mogąc utrzymać rodziny. Konkurencja jest dla staruchów".

No dobra, wiemy już, że Weezy powinien zmienić dilera. To jednak nie koniec:

"Wiem z doświadczenia, że w muzyce chodzi o to, jak Cie postrzegają. Nic innego nie możesz zrobić. Wiedząc to, nie mogę być zły na czyjąś reakcję. Nie mogę powiedzieć, że nie wiem, co się stanie, jak nagram jakiś numer. Doskonale wiem, co się stanie. Mam tego świadomość. Jestem człowiekiem. Każdy z nas powinien mieć świadomość swoich czynów, zanim je wykona. Dlatego też wiem dobrze, że nie będzie żadnych konsekwencji tego, co zrobiłem".

Powyższa wypowiedź jest świetnym przykładem na to, jak można wypowiedzieć kilka zdań, nie przekazując kompletnie żadnej treści. No to jak Waszym zdaniem - był ten diss czy nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz