wtorek, 24 maja 2011

Winning, czyli o co chodzi z Charlie Sheenem?


„O co chodzi z tym Charlie Sheenem”? – zapytał mnie podczas którejś audycji jeden ze słuchaczy. Starałem się wtedy udzielić odpowiedzi na to pytanie, a teraz pomyślałem sobie, że warto podsumować tę kwestię na forum publicznym i wspólnie zastanowić się nad fenomenem popularności tego aktora wśród raperów. Wiele bowiem osób niezwiązanych bezpośrednio lub wcale z kulturą hiphopową, stało się swego czasu bohaterami tekstów Afroamerykanów. Pocahontas jest synonimem kobiecego piękna, a Jennifer Lopez idealnej pupy. To tylko dwa przykłady z brzegu. Czemu natomiast zawdzięcza popularność Charlie Sheen? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Charlie Sheen był gwiazdą serialu „Dwóch i pół”. Zaskarbił sobie ogromną sympatię widzów, grając bogatego autora jingli reklamowych, spożywającego ogromne ilości alkoholu, zaliczającego co chwilę nową piękną kobietę i generalnie – korzystającego z życia. Główną atrakcją oglądania serialu był jednak fakt, że jak mówiło się wszem i wobec, Charlie Sheen grał tam samego siebie. Niejednokrotnie produkcję serialu przerywano, bądź skracano poszczególne serie. Powód? Zwykle chodziło o to, że Charlie szedł na odwyk. Producenci byli wyrozumiali, ale do czasu.

Charlie Sheen urządził sobie któregoś dnia imprezę z aktorkami porno, podczas której pił ogromne ilości alkoholu i zażywał nie mniejsze porcje narkotyków. Skończyło się to zapaścią, szpitalem i kolejną przerwą w kręceniu „Dwóch i pół”. Producenci wreszcie się wnerwili i wyrzucili aktora z serialu. Charlie Sheen stał się bohaterem wszystkich tabloidów i serwisów plotkarskich. Zainteresowały się nim również bardziej ambitne media. Popularność wśród raperów zaczęła się od tego wywiadu:



Wszędzie zaczęto szeroko komentować kwestię tego, czy aktor był podczas rozmowy faktycznie trzeźwy, a słowo „winning” zyskało sobie ogromną popularność w popkulturze. Wywiad nie pozostał bez odzewu Afroamerykanów. Prześmieszną parodię tegoż nakręcił aktor/komik Mike Epps:



Charlie Sheen stał się za sprawą swoich ekscesów i zachowania w wywiadach jeszcze większą gwiazdą nie tylko popkultury, ale również tekstów hiphopowych. I tutaj przechodzimy do sedna. Skąd taka popularność? W ostatnim czasie imię i nazwisko aktora można usłyszeć w co drugim kawałku hiphopowym. U Chamillionaire’a na przykład, jest on symbolem niezależności i generalnie - bycia zajebistym:



Nie chodzi tutaj jednak tylko i wyłącznie o niezależność. Słowo „winning” było popularne w hiphopie już wcześniej. Gwiazdor „Dwóch i pól” zrobił więc raperom prezent i stał się symbolem wygrywania. „Winning like Charlie Sheen” zostało nierozerwalnym porównaniem hiphopowym. Weszło do słownika na stałe niczym „J.Lo booty”.

Nie czujecie się jeszcze przekonani? Ja też. Przechodzimy więc do sedna.

Charlie Sheen jest ucieleśnieniem stereotypowego marzenia każdego rapera-Afroamerykanina. Imprezuje na potęgę, jest znany i uwielbiany, mieszka w wielkiej willi w Beverly Hills z dwiema młodszymi od siebie o dwadzieścia lat pięknymi kobietami, a co najważniejsze – jest przeraźliwie bogaty. Charlie Sheen był bowiem do niedawna najlepiej opłacanym aktorem telewizyjnym. Za jeden odcinek „Dwóch i pół” zarabiał prawie dwa miliony dolarów (nie, nie przewidzieliście się, a ja nie pomyliłem). Dla porównania – Hugh Laurie za odcinek House’a inkasuje około czterystu tysięcy. Charlie Sheen korzysta z życia na potęgę i nie przejmuje się niczyim zdaniem. Nie boi się, że umrze, bo jak sam mówi, „umieranie jest dla mięczaków”. Ma przeraźliwie wysokie mniemanie o sobie i mimo utraty pracy w serialu, nie zamierza zwalniać tempa.

Wszystko to sprawiło, że ten biały mężczyzna o zupełnie niehiphopowym wyglądzie i image’u stał się idolem czarnych raperów, którzy jednak – oddajmy im to – traktują postać aktora z przymrużeniem oka.

Tak widzę to ja, a jeśli macie inne pomysły, zapraszam do komentowania. A jakby komuś było mało Charliego Sheena, to na koniec jeszcze jeden materiał:



No i oczywiście numer nagrany ze Snoop Doggiem (choć ja tam Charliego nie słyszę, więc nie wiem, o co chodzi…)

1 komentarz:

Kamil Szkudlarek pisze...

wszystko może być prawdą (nikt nie wypowiedział się w sposób, że przez alkoholizm Charliego zatrzymywana była produkcja dlatego może), ale pisanie o tym że Charlie jest niezwiązany z kulturą hip-hopową tak samo jak Jennifer Lopez? J.Lo pochodzi z Bronxu, zna osobiście większość rapowej sceny, nagrała dziesiątki kawałków z nimi. I nic nie ma związanego? kretynizm.

Prześlij komentarz