wtorek, 4 stycznia 2011

Debiut 2010: Yelawolf (podsumowanie roku)

Muszę przyznać, że byłem bardzo sceptyczny wobec Yelawolfa. Wysoki wokal, średnio porywające flow... Nawet te refreny u raperów z Houston (Slim Thug - I Run, Paul Wall - Live It) jakoś się nie wyróżniały, mimo, że wcale nie były złe. Gościnna zwrotka na wyróżnionym przez nas albumie roku (Big Boi) nie należała wcale do jego najmocniejszych fragmentów... Wystarczyło jednak, że posłuchałem wydanego przez Interscope "Trunk Muzik 0-60", teraz wiem, że Yelawolf nie dość, że ma talent do rapowania, to jeszcze prezentuje wyróżniający się styl i osobowość.

Yelawolf - biały raper. Kolor skóry sprawia, że stoją przed nim specyficzne wyzwania. Siłą rzeczy Michael Wayne Atha będzie porównywany do innych białych raperów. I radzi sobie on z tym znakomicie. Zamiłowanie do samochodów i południowe beaty jak u Paula Walla, zakręcony flow i nawiązania do dosyć ubogiego stylu życia jak u Eminema, momentami Horrorcore w stylu Insane Clown Posse. Yelawolf odrobił zadanie domowe. Gęsto czerpie z tego, co już było i bezczelnie tworzy własny unikalny i świeży styl. Widać to chociażby po numerze dwa na płycie. "Daddy's Lambo" to utwór o podrywaniu bogatszych od siebie dziewczyn z refrenem proszącym o możliwość korzystania z Lamborghini tatusia. U Paula Walla, czy u Eminema by to nie przeszło, ale na zderzeniu tych światów sprawdza się znakomicie.
Yelawolf - wstrząśnięty nie zmieszany. Jakby tej różnorodności było komuś mało, niech spojrzy na tracklistę "Trunk Muzik 0-60", z jednej strony południowi Bun B i Gucci Mane, z drugiej wu-tangowy Raekwon. Jakby tego było mało, materiały o Yelawolfie można znaleźć czasem na stronach o... country.
Debiutancki album Yelawolfa to prawdziwa perełka. Krążek nie sprzedał się dobrze, nie zawiera ani jednego typowo radiowego hitu... ale jeśli w waszym odtwarzaczu spotkać można zarówno raperów z południa jak i Eminema, lub Tech N9ne, to pozycja obowiązkowa: nowoczesna i niepowtarzalna.

Więcej informacji o albumie tutaj, link

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

No ja akurat sie nie zgadzam :)

Prześlij komentarz