czwartek, 2 grudnia 2010

Sprzedaż płyt USA: Kanye West numerem jeden, Nicki Minaj szczęśliwa


To był ciekawy tydzień jeśli chodzi o premiery płytowe i konkurencję na listach sprzedaży. Numerem jeden w całych Stanach Zjednoczonych został oczywiście Kanye West, choć nie udało mu się osiągnąć złota w pierwszym tygodniu. Zaraz za nim uplasowała się Nicki Minaj i artystka nie kryje radości z sukcesu komercyjnego "Pink Friday".

Raperka z Young Money sprzedała w pierwszym tygodniu 376 000 egzemplarzy. Jest to najwyższy kobiecy wynik w hiphopie od 1998 roku.

"Jestem szczęśliwa i cały czas jeszcze w szoku. Takie liczby nie pojawiły się od 1998 roku. To sprawia, że jestem dumna z mojej drużyny, fanów i wszystkich, którzy mieli coś wspólnego z moimi marzeniami. W końcu widzimy, jak one się spełniają. To niesamowite uczucie" - powiedziała Nicki.

Jak było powiedziane, Kanye West z "My Beautiful Dark Twisted Fantasy" zadebiutował na miejscu pierwszym. W ciągu siedmiu dni płytę kupiło 497 000 osób.

Ne-Yo natomiast powoli nudzi się słuchaczom. Dotychczas platynowy wykonawca był w pierwszym tygodniu w stanie sprzedać jedyne 112 000 płyt. Wydany przez Def Jam album zatytułowany jest "Libra Scale".

Ciekawym było, jak poradzi sobie "Hunger For More 2" Lloyd Banksa. Członek G-Unit zadebiutował na miejscu 26, sprzedając 44 000 egzemplarzy. Mogło być lepiej, ale tragedii nie ma.

Debiutant z zeszłego tygodnia - Nelly z albumem "5.0" spadł natomiast o 29 miejsc i wylądował na pozycji 39. Artysta nie kryje niezadowolenia ze sprzedaży tegoż krążka, zwalając winę na wytwórnię. My jesteśmy zdania, że chodzi raczej o żenująco niski poziom krążka. Jak by nie było, w ciągu dwóch tygodni lider St. Lunatics sprzedał 94 000 egzemplarzy.

W przyszłym tygodniu do zestawienia dołączą m.in. Soulja Boy i Slim Thug.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz