sobota, 13 listopada 2010

Rihanna 2009 kontra Rihanna 2010

2009 (Rated R)
2010 (Loud)
W 2009r. Rihanna była dojrzałą kobietą po przejściach, równie pociągającą co groźną. Mimo wciąż popowego charakteru, na jej albumie znalazło się miejsce na dubstepowe intro, rockowe gitary, bezkompromisowego Jeezy'ego i przekleństwa (!). Jak dla mnie ekstra. Rihanna zyskała na wiarygodności porzucając skorupę niewinnej nastolatki. Tyle tylko, że nowy wizerunek się nie sprzedał.
Ledwo rok później widzimy powrót niewinnej słodkiej Rihanny, która uwielbia różowy kolor i śpiewa romantyczne piosenki dla swoich chłopców. Miejsce Young Jeezy'ego zajął Drake. Przesterowane gitary wypadły kosztem dyskotekowego beatu. Nawiązania do ciężkich przeżyć z Chrisem Brownem okazały się słabsze od słodkich nawoływań ("oh naa naaa, what's my nameee?") Szkoda.
Zestawienie teledysków w rozwinięciu.

Album Rated R (w amerykańskim systemie znakowania filmów "R" sugeruje nadzór rodziców w trakcie seansu) na każdym kroku pokazywał, że Rihanna podjęła się nagrania czegoś niesztampowego, wykraczającego poza jej dotychczasowy lekki popowy styl a la "Umbrella". Trzy kluczowe momenty to wspomniane intro, "Hard" i "Rockstar 101":


Dla porównania, różowa Rihanna w wersji 2010 ("oh na na, what's my name?") :


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz